środa, 2 lipca 2014

Risotto z młodym groszkiem


Nie wiem, czy więcej przyjemności daje mi jedzenie młodego, zielonego groszku, czy powolne łuskanie go. Siadam wtedy (najlepiej, jak jest pogoda, to na tarasie w słońcu) i ziarenko do ziarenka wybieram z łupinek. Nigdzie się nie spieszę, słucham jak pierwsze kuleczki stukają w dno garnka...

Składniki potrzebne do przygotowania risotta z młodym groszkiem:
- szklanka ryżu Arborio,
- młoda cebula pokrojona w kosteczkę,
- 20 dkg polędwicy sopockiej pokrojonej w kosteczkę,
- 0,5 l bulionu z kurczaka,
- 0,5 szkl. białego wina
- 1 kg młodego groszku (wraz z łupinami)
- ser pecorino
- sól, pieprz, cukier
- olej z pestek winogron 
- łyżka klarowanego masła

Groszek łuskamy i gotujemy z dodatkiem soli i cukru w niewielkiej ilości wody. Gdy już będzie miękki odstawiamy na bok.


W garnku o grubym dnie, na oleju szklimy cebulkę, dodajemy polędwicę i suchy ryż (ryżu do risotta nie płuczemy!) i smażymy, tak długo, aż ziarenka ryżu staną się szkliste (ok 2-3 min.) podlewamy winem i zagotowujemy. Mieszając dolewamy po trochu bulion, a kiedy ryż wszystko wpije dodajemy następną porcję. Pod koniec dosypujemy do garnka z ryżem groszek, sól, pieprz i dodajemy łyżkę masła.


Risotto podajemy w miseczkach, na wierzch ścierając ser pecorino.

Smacznego!

poniedziałek, 2 czerwca 2014

Sadzimy kwiatki

 
Nie ma to, jak sobotni poranek i sadzenie kwiatków. W ubiegły weekend wstałyśmy z Córcią koło 8 rano, wyszłyśmy przed dom i przez dwie godziny sadziłyśmy kwiatki :-) Cisza, spokój, słoneczko... Oby takich poranków, jak najwięcej przeżyć.









czwartek, 29 maja 2014

Tarta szparagowa


Na temat szparagów i mojej miłości do tego warzywa rozpisywałam się już nieraz. Tym razem podane jako danie główne w postaci tarty szparagowej. Smakuje świetnie, pięknie wygląda, a nie wymaga zbyt wiele pracy. Udało mi się je przygotować, pomimo trwającego remontu, więc zachęcam do wypróbowania. 

Składniki:
- mrożone ciasto francuskie,
- półtora kilograma szparagów,
- 500 ml śmietany 12%
- 4 jajka
- 10 dkg tartej mozzarelli
- 10 dkg sera pecorino
- sól, pieprz, cukier

Ciasto francuskie lekko rozmrażamy i wykładamy nim ceramiczne naczynie do tart, wcześniej nasmarowane masłem. Na ciasto nakładamy folię aluminiową i zasypujemy fasolą (by nie urosło).
Przez kilka minut podpiekamy.


 W międzyczasie obieramy szparagi. Tym razem użyłam 1 kg białych szparagów, które musiałam obrać i 0,5 kg zielonych, których się nie obiera. Szparagi obgotowujemy w osolonej i lekko osłodzonej wodzie (białe 7 min., zielone 2 min.).



Z podpieczonego spodu zdejmujemy folię z fasolą i układamy szparagi. Mieszamy śmietanę z rozbitymi jajkami i tartym serem, doprawiamy solą, pieprzem. Zalewamy tartę i wstawiamy do piekarnika na ok 30 min., temp. 210 st. C (termoobieg). Wyciągamy, gdy jest ładnie zrumieniona.



Smacznego!

czwartek, 22 maja 2014

Domowe pobojowisko


Dwa tygodnie temu zaczął się u nas długo oczekiwany remont. Właściwie od dnia, w którym kupiliśmy nasz dom jedyną jego wadą, ale jakże istotną, była ciemność. Ciągle miałam wrażenie, że brakuje w nim światła. I w końcu kochany Mężuś dał się namówić na wybicie 3 metrowego okna w salonie. 

Początkowa faza remontu okazała się dla nas trudnym doświadczeniem, pomimo, że strefę kłucia w miarę zabezpieczyliśmy. W miarę... kurz i pył był wszędzie. Ale warto było przecierpieć, bo dziś cieszymy się naprawdę jasnością. Pewnie wpływ na to ma również fakt, że zrezygnowaliśmy z jakichkolwiek kolorów na ścianach i wszystko pomalowaliśmy na biało. Wymieniliśmy również podłogę z jasnego klonu na bielony dąb. Ostatnim punktem remontu jest własnoręczne malowanie mebli: z czarno-brązowych, na gołębie (jasnoszary ;-).

Poniżej kilka fotek, jak było i jak zaczyna być...


piątek, 2 maja 2014

Wiosna, zające, jaja i mazurki


Oj coś ostatnio nie mogę się zmobilizować, by utrwalać kolejne mijające dni na blogu. Czas biegnie, jak oszalały, jedno wydarzenie goni drugie, a ja staram się za wszystkim nadążyć. Ale wreszcie znalazłam chwilkę na wrzucenie paru wiosennych wspomnień. Patrząc teraz za okno, aż trudno uwierzyć, że kilka dni temu świeciło słońce, kwitły tulipany i magnolia, a my na rowerach jeździliśmy po lesie. Dziś deszczowo, pochmurno, wietrznie...

Przed chwilą pochowałam wielkanocne dekoracje do kartonu, który upchnęłam głęboko w garażu. Uwielbiam rozstawiać po domu te wszystkie świąteczne dekoracje, ale również bardzo lubię, kiedy chowam je i po pokojach nie skaczą zające, a z każdego narożnika nie zwisają jajka :-) W tym roku i tak udało nam się nie przesadzić i raczej tylko mieliśmy kilka świątecznych akcentów. Jak choćby prosty wieniec z zielonymi, aksamitnymi jajkami i różowymi motylkami wyciętymi z filcu.

Nie mogło oczywiście zabraknąć baziek, na których zawiesiliśmy jajka.


Na lampę wskoczył zając i przeglądał się w szklanym jajku...


Struś zostawił u nas trochę swych białych piór, które miękko otulały włóczkowe jajka (sposób na zrobienie włóczkowych jajek znajdziecie tutaj).


A na stole, jak co roku, babki, mazurki, rzeżucha, jajka... Pomimo, że obiecaliśmy sobie, że w tym roku się nie objemy, nie udało nam się :-(


Cóż nie pozostało nam nic innego, jak zabrać się za bieganie, by zrzucić tych parę kilo, które przez święta przybyły i za Chiny nie chcą nas zostawić. Jak tylko za oknem znów zobaczę słońce ruszam do lasu!!!




poniedziałek, 10 lutego 2014

Narty we Francji


I znów nam się udało spędzić upragnione wakacje w Les Trois Vallées we Francji. Przejechaliśmy wszerz i wzdłuż stoki, zachwycając się kolejnymi traskami, ale nadal nie udało nam się zaliczyć wszystkich, także wiemy gdzie pojedziemy w przyszłym roku...


Pogoda nie zawsze dopisywała, ale dzieciom to zupełnie nie przeszkadzało. Fikołki w butach narciarskich? Dla chcącego, nic trudnego.  


 Kiedy my odpoczywaliśmy po nartach, dzieci namiętnie bawiły się w śniegu :-)


Nic dodać, nic ująć.